wtorek, 30 czerwca 2015

Studenci o Profesorze

Piotr Grabski, student II roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej, SKN Klub Dziennikarza na UMK: Podstawowym problemem dzisiejszych studentów jest to, iż oceniają pana profesora Jezińskiego przez pryzmat egzaminów. Owszem, są one bardzo trudne, aczkolwiek jest to spowodowane dwoma czynnikami: po pierwsze - są to ważne przedmioty; po drugie - profesor po prostu jest wymagający. Niemniej jednak, pomijając kwestie egzaminów, pan profesor Jeziński ma bardzo przyjazne nastawienie do studenta. Miałem przyjemność przeprowadzać wywiad z panem profesorem i, gdyby nie brak czasu, rozmawialibyśmy zapewne dobre dwie godziny. Ponadto, cechują nas te same zainteresowania - profesor jest fanatykiem muzyki. Jest mi więc bardzo miło pisać u profesora pracę licencjacką o takiej właśnie tematyce. Do tego wszystkiego dochodzi również kwestia szacunku pod względem naukowym - od samego początku obcowania z profesorem, jestem świadomy, że obcuję z w jakimś stopniu encyklopedią. Czy to muzyki, czy to socjologii, czy to politologii, czy to marketingu politycznego - ale jednak encyklopedią.

Bartłomiej Makowski, absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UMK: Profesor Marek Jeziński jest jedną z tych osób, które wyprzedza ich własna legenda. Na poły mityczny „Jezin” był tym, który mówił stanowcze „No pasaran” rzeszom studentów podczas egzaminów z socjologii i metod i technik badań. Chociaż, jak każdy, ryłem po nocach przed tymi egzaminami, to jakoś nie mogłem uwierzyć, że facet w t-shircie z Yodą może być wielkim, złym pogromcą żaków. Drugi raz przekonałem się o tej legendarności profesora będąc już absolwentem WPiSM i studentem Uniwersytetu Warszawskiego: oto nazwisko „Marek Jeziński” pada na pierwszych zajęciach z MiT’ów z ust prowadzącego jako wzór i przykład. Jako student i seminarzysta profesora poczułem dumę.
Będę pana profesora wspominał właśnie głównie przez pryzmat seminariów. Przyznam się, i mam nadzieję nie będzie miał mi pan profesor tego za złe, że o mojej pracy dyplomowej rozmawialiśmy co prawda najczęściej, ale nie tylko. Czerpiąc wzór z greckiej Akademii dyskutował ze mną pan profesor chętnie (mam nadzieję) na różne tematy: od najbardziej pokrewnych mojej pracy Gwiezdnych Wojen, po filmy Godarda. Dowiedziałem się też, dlaczego nowy krążek Coldplay jest, delikatnie mówiąc, mierny.
Profesor Marek Jeziński jest nie tylko autorytetem naukowym, ale i człowiekiem tak po ludzku ludzkim. W końcu, jaki inny promotor przyjąłby od swojego seminarzysty pracę podczas Balu Dziennikarza na Trawie?


Bartosz Tuszyński, absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UMK: Profesora Jezińskiego wspominam jako wymagającego, ale sympatycznego profesora. Nikt nie miał tak ujmującego preludium do egzaminu: "Witam, nazywam się Marek Jeziński, mówię to dla dla tych, których widzę pierwszy raz. Mam przyjemność przeprowadzić z państwem ten egzamin". To właśnie u niego miałem jedyny warunek w mojej karierze naukowej, ale nie wpłynęło to na moją sympatię. Egzaminy z jego wykładów - socjologii i metod badań medioznawczych - były bardzo trudne i wymagały dużego nakładu nauki, ale dzięki temu zapamiętałem z tych przedmiotów wiele, co przydaje mi się podczas obecnych studiów na Uniwersytecie Warszawskim. Profesor Jeziński jest tam zresztą dobrze znany, podobnie jak wszędzie, gdzie trafiają absolwenci Wydziału Politologii. Profesor jest postacią o której krążą legendy, ale wszyscy, którzy je opowiadają, wspominają go z rozrzewnieniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz